Smażony stek z wołowiny z Kobe

Facebooktwitterrss

Stek z wołowiny z Kobe do niedawna był czymś nieosiągalnym w Europie. Nazwa jest zastrzeżona dla dla mięsa zwierząt rasy Wagyu chowanych w Japonii (w szczególności w prefekturze Kobe, ale też sąsiednich) metodami tradycyjnymi. Te metody to w szczególności pojenie piwem, codzienne masaże, puszczanie muzyki relaksacyjnej i najlepsze pasze. Od 2012 Japonia eksportuje to mięso, ale w symbolicznych ilościach. Mniej więcej w tym samym czasie w Polsce chów bydła zaczął przestawiać się z produkcji mlecznej na mięsną. Oprócz cenionych europejskich, czy amerykańskich ras, do Polski zawitały również krowy Wagyu. W Polsce klimat i pasze są inne, więc i mięso będzie się różniło od japońskiego. Miejmy nadzieję, że będzie tańsze, bo cena importowanego na poziomie około 500USD/kg wydaje się nie do zaakceptowania w Polsce.

stek z wołowiny z kobe wagyu
Stek z wołowiny z Kobe

Mięso Wagyu powinno charakteryzować się znaczną marmurkowatością, czyli przerostami tłuszczu. W przeciwieństwie do innych, ta rasa odkłada tłuszcz bardzo równomiernie i nie ma grubych warstw. Nie da się odkroić tłuścinek. Dzięki temu w trakcie obróbki cieplnej tłuszcz równomiernie się roztapia i nawilża mięso. To cecha, która przekona do wołowiny każdego sceptyka. Bez wątpienia opinia mówiąca, że smażona wołowina jest zawsze twarda nie jest prawdziwa. Oczywiście mięso musi być odpowiednie. Szczęśliwie można już spróbować mięsa zbliżonego do wołowiny z Kobe – Wagyu z Podlasia.

Teraz już wiem jak to smakuje.

Komentarze
Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestmail