Owoce morza w sosie śmietanowym z makaronem

Facebooktwitterrss

Owoce morza zwykle nie stanowią głównej części obiadu. Natomiast świetnie nadają się do przekazania smaku do sosu. Podobnie jak w daniach mięsnych, gdzie o smaku decyduje kość, tak i tu istotna jest muszla czy pancerzyk. Dla tego warto krewetki dodać do sosu w całości. Oczywiście to oznacza, że w trakcie jedzenia trzeba będzie się ubrudzić. Ale warto.

Wszystkie owoce morza, a więc także krewetki, małże, czy kalmary smażą się bardzo szybko. 10 minut to aż nadto. Dlatego warto wcześniej przygotować wszystkie niezbędne składniki. W tym przypadku bazą sosu jest sok z krewetek i małży, który wyciekł w trakcie smażenia. Następnie został rozprowadzony śmietaną z jajkiem. Także zestaw przypraw jest dość prosty: drobno posiekany czosnek, sól i pieprz. To wystarczy, aby wydobyć smak z morskich stworów i jednocześnie go nie stłamsić.

Owoce morza w sosie śmietanowym
Makaron z owocami morza

Makaron, a zwłaszcza spaghetti kojarzy się z Włochami. Jeżeli w kuchni chcemy robić z niego dania tradycyjne to należy pamiętać o dwóch ważnych rzeczach. Po pierwsze makaronu nie należy przelewać wodą. To wypłukuje smak i cały klej powstały z mąki. Po drugie makaronu nie podaje się oddzielnie. Zawsze powinien być wymieszany z sosem w garnku czy na patelni. Dopiero całkowicie pokryty sosem jest gotowy do podania. Po tym łatwo można sprawdzić, czy restauracja jest na prawdę włoska, czy tylko podaje such makaron.

Teraz już wiem jak to smakuje.

Łosoś norweski w całości na obiad

Facebooktwitterrss

Łosoś występuje w trzech odmianach: norweski, bałtycki i pacyficzny. Pierwszy jest niemal czerwony, drugi jest biały, a trzeci różowy. W Polsce o pacyficznego ciężko, ale pozostałe są dostępne bez problemów. Z uwagi na rzadko spotykany kolor różowa ryba jest bardziej pożądana, dlatego trafia do hodowli.

Łososie hoduje się przeważnie w klatkach lub zamkniętych i wygrodzonych częściach norweskich fiordów. Są sztucznie karmione i przez dodatki karotenu mają właśnie taki ciekawy kolor. Niektórzy przejmują się warunkami hodowli łososi, ale przecież karpie, które są tak samo hodowane (i do tego w stojącej wodzie) jemy bez zmrożenia oka.

Łosoś norweski
Łosoś norweski

Łosoś jest sprzedawany w różnych postaciach. Może być surowy, wędzony na ciepło lub na zimno, no i pokrojony w przeróżny sposób. Najbardziej uniwersalny jest zakup ryby w całości, a jedynie wypatroszonej. Dzięki temu łatwo jest ocenić świeżość przez kontrolę skrzeli i oczu.

Samo filetowanie nie stanowi problemu. Jeżeli planujemy zdjąć skórę to usuwanie łusek nie jest konieczne. W innym przypadku robimy to tępym nożem. Wygodnie jest robić to w zlewie, aby nie ubrudzić całej kuchni łuskami. Świetną pomocą są rękawiczki z kolcami lub siateczką drucianą. Po łuskach należy usunąć głowę przy samych skrzelach oraz płetwy brzuszne. Jeżeli celem jest uzyskanie dzwonek to już można kroić. Filety wymagają więcej pracy. Należy ostrym nożem wykonać nacięcie wzdłuż grzbietu do samego kręgosłupa, a następnie drugie obok, po przeciwnej stronie płetwy grzbietowej. Następnie nożem lub nożyczkami to kości przecinamy żebra. Kolejne cięcie noża przebiega od płetwy odbytowej do końca ogona wzdłuż kręgosłupa. I już mamy jeden filet. Podobnie robimy z drugą stroną. Pozostałe ości można wyjąć z ryby przy pomocy pęsety lub kombinerek. Duże sztuki łatwiej się filetuje.

Z tak przygotowanym łososiem można zrobić wszystko. Na przykład gravlax, sushi, czy po prostu rzucić na patelnię, czy grill. Aby jeść ryby na surowo WHO zaleca wcześniej mrozić je przez 24 godziny w temperaturze niższej -20C.

Teraz już wiem jak to smakuje.

Langustynka czyli homarzec

Facebooktwitterrss

Langustynka to typowo europejski mały skorupiak. Głównym miejscem jej występowania jest Morze Śródziemne. Najliczniej występuje w zachodniej części, ale również łatwo ją złowić w Morzu Adriatyckim. We Włoszech i w Chorwacji znana jest jako scampi.

Langustynka podobnie jak homary ma jadalne szczypce. Są dość małe. Jednak dzięki temu, że jest to w ogóle dość małe zwierze (dorasta do 25 cm), to łatwo je zjeść. Nie wymaga specjalnych narzędzi. Skorupę można zdjąć palcami, chociaż jest dużo twardsza niż u krewetek. Równie łatwo można oderwać cały odwłok. Szczypce można rozciąć małym nożykiem.

Homarzec czyli langustynka
Homarzec czyli langustynka

Langustynki są nieodłącznym składnikiem dań z owocami morza w krajach śródziemnomorskich. W Hiszpanii obok krewetek są częstym składnikiem paelli. W Chorwacji robi się z nich zupę z pomidorami i kukurydzą. Są nieocenione na grillu. Dzięki temu, że są większe to nie spadają między pręty. W smaku są bardziej zbliżone do homara niż do krewetki, ale i tak można powiedzieć, że są czymś pośrednim. Wadą w Polsce jest cena, która zwykle przekracza 100 złotych za kilogram. Mając to na uwadze na wakacjach nad Morzem Śródziemnym, warto udać się do portu. Można być miło zaskoczonym ceną, która może być nawet cztery razy niższa niż w Polsce.

Teraz już wiem jak to smakuje.

Krokodyl w sosie miodowo-cytrynowym

Facebooktwitterrss

Każdy krokodyl jest jadalny. Tak samo kajman i aligator. Trafiają na stół ponieważ są łatwo dostępne i są szkodnikami. W Azji i Afryce krokodyle żyją pomiędzy ludźmi, na terenach silnie zurbanizowanych. Przez to są niebezpieczne i łatwe do spotkania.

W sprzedaży można znaleźć filety z szynki lub z ogona, a także mięso mielone. Ze względu na niską cenę w skupach, zwykle tylko te kawałki trafiają na stoły. W Polsce takie mięso jest dostępne w postaci mrożonek lub puszek.

krokodyl w sosie miodowo cytrynowym
Krokodyl w sosie miodowo-cytrynowym

Kuchnia filipińska słynie z połączenia smaku słodkiego i pikantnego. Tym razem krokodyl został oblany sosem miodowo-cytrynowym. Jest on łagodny i lekko kwaśny. Wydaje się, że równie dobrze pasowałby do klimatu Azji kontynentalnej. Mięso zostało usmażone na patelni i było przyprawione wyłącznie solą. Dzięki temu nie ma tu feerii smaków i można wyczuć krokodyla. Mięso jest czymś pomiędzy kurczakiem a rybą. Jednak konsystencja jest trochę bardziej gąbczasta. Tak jak pierś z kurczaka, która była gotowana w rosole przez 4 godziny. Moim zdaniem krokodyl jest dość smaczny, ale szału nie ma. Z drugiej strony wcale się nie dziwię, że w miejscach jego występowania ludzie chętnie go jedzą. W końcu jest szkodnikiem i jest tani.

Teraz już wiem jak to smakuje.

Krokodyl smażony po filipińsku

Facebooktwitterrss

Filipiński krokodyl jest mały jak na te gadziny. Dorasta do trzech metrów. W końcu to nie jest krokodyl różańcowy. Właśnie z powodu umiarkowanych rozmiarów i wrednego charakteru często kończy na stole. Upolowanie gada jest pewnym wyzwaniem, dlatego lepiej zostawić to specjalistom i samemu polować w sklepie mięsnym. Te gady zwykle są na dziale rybnym, a w Europie w rybnych mrożonkach.

krokodyl smażony po filipińsku
Krokodyl smażony po filipińsku

Kuchnia filipińska ma charakterystyczny smak – słodki sos. No i nie może zabraknąć w niej składników typowych dla południowo-wschodniej Azji, czyli limonki, trawy cytrynowej i imbiru. Wszystko to było w daniu ze smażonego krokodyla. Mięso zostało pokrojone w drobną kostkę i usmażone w woku z pozostałymi składnikami. Był tu też ananas, zielony groszek i papryka chilli. Po ułożeniu na talerzu na wierzchu wylądowało surowe jajko. Ciepłe mięso ogrzało i ścięło białko, ale żółtko pozostało surowe.

Taki swoisty miks składników powoduje, że krokodyl nie jest wyrazisty. Ale nie o to tu chodzi. To danie zostało skomponowane w celu przekazania smaku kuchni Filipin i pokazania, że można zjeść praktycznie wszystko co daje nam przyroda. O ile w kontynentalnej kuchni można powiedzieć, że dominuje smak słodko-kwaśny, to na wyspach jest to smak słodko-pikantny. Na delektowanie się czystym gadem przyjdzie jeszcze czas.

Teraz już wiem jak to smakuje.