Australijskie wino Central Creek Merlot

Facebooktwitterrss

Kiedy zauważyłem Central Creek Merlot rocznik 2014 w sklepie, to w pierwszej kolejności pomyślałem o innym winie. W rzeczywistości się pomyliłem. Zdarza się. Podobna nazwa, ale jednak nie to samo. No cóż. Zawsze kupując wino australijskie byłem pozytywnie zaskoczony. A to przecież jest kontynent o krótkich tradycjach winiarskich. W sklepie zwróciłem uwagę, że nie ma korka tylko zakrętka. Widziałem już to wcześniej w winach australijskich i nie mam z tym problemu. To pewnego rodzaju oszczędność na kosztach produkcji, a przy krótkim dojrzewaniu nie ma znaczenia.

central creek merlot
Central Creek Merlot 2014

Wino jest zrobione z winogron odmiany Merlot zerwanych w roku 2014. Z racji tego, że w Australii winogrona zbiera się lutym, a nie w październiku jak w Europie (druga strona Ziemi) to wino leżakowało o pół roku dłużej niż jego odpowiedniki z tego samego rocznika.

Wino jest wyprodukowane w Australii, ale rozlewane w Austrii. Oryginalna etykieta jest raczej skąpa i informuje o dość wysokiej zawartości alkoholu wynoszącej 14%. Nie ma podanego regionu pochodzenia, mimo, że w Australii takie są wyznaczone. Według producenta wino ma aromat śliwek i wiśni. Według mnie wiśnie są wyczuwalne w zapachu, śliwek nie odkryłem. Natomiast w smaku wyraźnie czuć składniki roślinne. Te elementy również czuć w aromacie. Według mnie wino zrobiono amerykańską metodą – macerując owoce w miazdze razem z szypułkami. I to właśnie czuć. Pierwsze wrażenie było takie, że po wypiciu kieliszka wino wróciło do lodówki. Prawie się z nim pożegnałem. Na szczęście następnego dnia okazało się znacznie lepsze. Wszystko to jest kwestia czasu na oddychanie. Nie powinno się pić wina od razu po otworzeniu. Ja dałem 15 minut, a trzeba było wino zostawić w spokoju na co najmniej godzinę.

 Teraz już wiem jak to smakuje.

Komentarze
Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestmail