Tajskie zielone curry z krewetkami i kurczakiem

Facebooktwitterrss

Tajskie zielone curry to wschodnia wariacja na temat indyjskiego curry. Myśląc o tym daniu trzeba pamiętać, że curry to sposób przyrządzania, a nie przyprawa. W Indiach tego nie kupimy w żadnym sklepie. A dlaczego? Bo trzeba zrobić samemu. Podstawowe składniki to: ziarna kolendry, ziarna pieprzu, kurkuma, imbir, sól i ostra suszona papryka. Poza tym przypraw może być znacznie więcej. W Indiach zwykle przyprawy miesza się samemu i samemu się je ściera tuż przed przygotowaniem obiadu. One są bazą do aromatycznego i zwykle pikantnego sosu. Do tego dodaje się warzywa, ryby, mięso i co kto lubi. Ryż nie jest taki oczywisty. Często zastępują go placki pszenne lub kukurydziane.

tajskie zielone curry z krewetkami i kurczakiem
Tajskie zielone curry z krewetkami i kurczakiem

Zielone curry z Tajlandii zawdzięcza swój kolor temu, że nie zawiera czerwonej sproszkowanej papryki, która została zastąpiona zieloną i do tego świeżą. Ponad indyjski standard w tym daniu na pewno wyczujemy mleko kokosowe i limonkę. Zwykle jest też czosnek. No i dużo zielonego chilli. Czasami nawet bardzo dużo. Dania curry z Tajlandii mają rzadszą konsystencję niż ich indyjscy bracia, dlatego nie są podawane z plackami tylko zawsze z ryżem. To właśnie z tego regionu pochodzą najbardziej pikantne dania. Dlatego warto się upewnić, czy dostajemy wersję dostosowaną do europejskiego podniebienia, aby po tym nie przecenić swoich możliwości.

Teraz już wiem jak to smakuje.

Surf and turf na gorącym kamieniu

Facebooktwitterrss

Surf and turf to popularne danie kuchni amerykańskiej, kanadyjskiej i australijskiej. Obowiązkowe są dwa składniki: czerwone mięso i skorupiaki. Cała reszta zależy od fantazji szefa kuchni. Także kombinacji jest wiele. Mięso zwykle jest podane w postaci steku, ale może to być dowolna forma. Można spotkać zarówno mięso saute jak i z sosem. Podobnie ma się sprawa z owocami morza. W latach sześćdziesiątych przeważały homary. Teraz to przeważnie są krewetki. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby zastosować kraba, czy langustę. Także widząc w menu restauracji pozycję surf and turf jeszcze nie wiadomo co dokładnie będzie na talerzu. Proponuję dokładnie się dowiedzieć. Zjedzenie homara i 300 gramowego steka (często z frytkami) może być wyzwaniem dla jednej osoby.

Surf and turf na gorącym kamieniu
Surf and turf

Steki są krótko smażone i nigdy nie osiągają wysokiej temperatury. Dlatego szybko stygną. Zwłaszcza jeżeli po przyrządzeniu zostaną ułożone na zimnym talerzu. Dlatego świetnym rozwiązaniem jest podanie ich na ciepłym kamieniu. Podgrzewanie talerzy jest ryzykowne ponieważ rzadko są projektowane do podgrzewania. Co innego z grubymi kamieniami. Marmur czy granit o grubości 2-3cm bez problemów wytrzyma podgrzewanie do 100C w piekarniku i długo utrzyma taką temperaturę. Tylko trzeba to wcześniej przewidzieć ponieważ kamienie nie tylko długo tracą ciepło ale i długo się nagrzewają.

Podanie surf and turf na gorącym kamieniu to świetny pomysł. Dzięki temu można spokojnie delektować się tym wspaniałym daniem bez obawy, że wystygnie.

Teraz już wiem jak to smakuje.

Mięso na steki to nie tylko polędwica wołowa

Facebooktwitterrss

W powszechnej opinii najlepsze mięso na steki to polędwica wołowa. Niewątpliwie jest w tym dużo prawdy. Jednak nie każdy ma możliwość przekonać się o tym samemu ponieważ cena polędwicy to około 80 zł za kilogram. Co zatem mogą zrobić miłośnicy krótko smażonej krowy? Wybrać inną tańszą część.

Najczęściej spotykane mięso na steki z wołowiny to:

Antrykot to długi mięsień ze środkowej części górki wołowej. Jest częściowo po przyrastany do kości, ale w sprzedaży jest ich pozbawiony. Zwykle jest poprzerastany tłuszczem, a przez to bardziej miękki po upieczeniu. Z tej części robi się rib eye steak.

Rostbef to dalsza część górki. Podobny do antrykotu, ale zwykle ma więcej tłuszczu. W kuchni polskiej uznawany za lepszą część od antrykotu. Z tej części robi się T-bone steak, ale musi być w rzeźni wykrojony z kością.

Ligawa to mięsień udźca. Jest prawie całkowicie pozbawiony tłuszczu. Przerosty są rzadkie. Wygląda podobnie do polędwicy, ale z uwagi na małą ilość tłuszczu nadaje się tylko na steki bardzo krótko pieczone.

Polędwica to długi i cienki mięsień wzdłuż kręgosłupa. Jest najbardziej miękką częścią tuszy mimo, że jest całkowicie pozbawiony przerostów tłuszczu. Jest stosunkowo mała, stąd jej wysoka cena.

ligawa Mięso na steki
Steki wołowe – ligawa

Jednak wołowina to nie wszystko. Mięso na steki można zrobić również z innych zwierząt. W pierwszej kolejności należy tu wymienić zwierzęta podobne do krów – jelenie oraz żubry. Wbrew pozorom są dostępne w prawie wszystkich dużych sklepach spożywczych. Smakują podobnie do wołowiny, ale mają wyraźny aromat lasu. Prawdziwą ekstrawagancją są mięsa z importu – krokodyl, kangur lub tuńczyk. One już smakują zupełnie inaczej, mimo, że wyglądają podobnie do mięsa z polskiej krowy. Tylko to oznacza powrót do dyskusji o cenie. Mimo to warto spróbować coś ekstrawaganckiego, chociażby po to aby mieć rozeznanie.

Teraz już wiem jak to smakuje.

Smażony stek z wołowiny z Kobe

Facebooktwitterrss

Stek z wołowiny z Kobe do niedawna był czymś nieosiągalnym w Europie. Nazwa jest zastrzeżona dla dla mięsa zwierząt rasy Wagyu chowanych w Japonii (w szczególności w prefekturze Kobe, ale też sąsiednich) metodami tradycyjnymi. Te metody to w szczególności pojenie piwem, codzienne masaże, puszczanie muzyki relaksacyjnej i najlepsze pasze. Od 2012 Japonia eksportuje to mięso, ale w symbolicznych ilościach. Mniej więcej w tym samym czasie w Polsce chów bydła zaczął przestawiać się z produkcji mlecznej na mięsną. Oprócz cenionych europejskich, czy amerykańskich ras, do Polski zawitały również krowy Wagyu. W Polsce klimat i pasze są inne, więc i mięso będzie się różniło od japońskiego. Miejmy nadzieję, że będzie tańsze, bo cena importowanego na poziomie około 500USD/kg wydaje się nie do zaakceptowania w Polsce.

stek z wołowiny z kobe wagyu
Stek z wołowiny z Kobe

Mięso Wagyu powinno charakteryzować się znaczną marmurkowatością, czyli przerostami tłuszczu. W przeciwieństwie do innych, ta rasa odkłada tłuszcz bardzo równomiernie i nie ma grubych warstw. Nie da się odkroić tłuścinek. Dzięki temu w trakcie obróbki cieplnej tłuszcz równomiernie się roztapia i nawilża mięso. To cecha, która przekona do wołowiny każdego sceptyka. Bez wątpienia opinia mówiąca, że smażona wołowina jest zawsze twarda nie jest prawdziwa. Oczywiście mięso musi być odpowiednie. Szczęśliwie można już spróbować mięsa zbliżonego do wołowiny z Kobe – Wagyu z Podlasia.

Teraz już wiem jak to smakuje.

Łosoś ze szparagami i shiitake w śmietanie i pieczywo z fetą

Facebooktwitterrss

Łosoś ze szparagami to klasyczne połączenie smaków. Zarówno ryby jak i warzywa bardzo łatwo przyjmują cechy przypraw, czy sosów, którymi je potraktujemy. Dlatego zawsze warto poeksperymentować.

Łosoś ze szparagami może być połączony na wiele sposobów. Jednym z najbardziej wdzięcznych jest wędzona ryba z lekko podgotowanymi warzywami i makaronem w sosie na bazie śmietany. Ale nie tym razem.

smażony łosoś ze szparagami i shiitake w śmietanie i pieczywo z fetą
Smażony łosoś ze szparagami i shiitake w śmietanie i pieczywo z fetą

Tym razem łosoś ze szparagami został połączony sosem grzybowym na bazie śmietany. Pojawiły się nietypowe w Polsce grzyby shiitake (nazwa polska – twardnik japoński). Warto się jednak poszukać tego gatunku ponieważ jest smaczny i bardzo zdrowy. Grzyby te uprawia się podobnie jak pieczarki, również w Polsce. Sam sos jest prosty do zrobienia. Shiitake pokrojone w plasterki, krótko należy zesmażyć i zalać gęstą śmietaną. Oczywiście dużo zależy od przypraw, ale to kwestia gustu. Takim sosem można udekorować smażonego łososia i szparagi. Ciekawym dodatkiem mogą okazać się rogaliki z ciasta fransuskiego nadziewane fetą. Ten ser również nadaje się do rozpuszczania.

Teraz już wiem jak to smakuje